On ma Nas za durniów? Minister Finansów Kościński twierdzi, że: “Podatki głównie obniżam”

On ma Nas za durniów? Minister Finansów Kościński twierdzi, że: “Podatki głównie obniżam”

Rząd PiS ma nas chyba za nieuków i durniów, bo to co wygaduję minister finansów już nawet nie jest śmieszne. Tadeusz Kościński, minister finansów, funduszy i polityki regionalnej w rozmowie z biznes.interia.pl stwierdził, że: “Podatki głównie obniżam. Za moich czasów nie było ustawy, która podatki podwyższa”. Ręce i nie tylko opadają…

Od paru miesięcy widać, że PiS głównie dba o swój PR, a nie o gospodarkę kraju. Nieważne, że kłamią – beton wyborczy ma mieć podstawkę, że jest dobrze. Teraz minister finansów, Tadeusz Kościński na łamach portalu biznes.interia stwierdził, że  on “podatki głównie obniża”! Istny święty Mikołaj!

Dziennikarze portalu zapytali ministra, czy jeśli nawet deficyt budżetu ostatecznie będzie poniżej 90 mld zł to i tak może być pan określany ministrem największego deficytu i wzrostu podatków.

– No tak, pewnie będę wymieniany jako ten minister, który w styczniu miał zbilansowany budżet, a w grudniu, faktycznie, pewnie poniżej 90 mld zł. Żeby być fair trzeba jednak od razu dodać, że ten deficyt to cena, jaką płacimy za ratowanie gospodarki w pandemii – odpowiada minister.

– Co do podatków to fakty są inne od często spotykanej narracji. Podatki głównie obniżam. Za moich czasów nie było ustawy, która podatki podwyższa. Oczywiście uszczelniamy system podatkowy, ale to nie jest tożsame z podwyżkami. Dotyczy to m.in. ulgi abolicyjnej, objęcia CIT-em spółek komandytowych czy podatku od sprzedaży detalicznej. Nie zgadzam się z tymi, którzy zarzucają nam, że w ten sposób ratujemy finanse publiczne. Finanse publiczne nie potrzebują takiego ratunku. Podatek handlowy został uchwalony w 2016 r. Jego pobór był odroczony – czytamy na portalu.

Spójrzmy jednak na fakty… Łupią nas niemiłosiernie

Fakty są takie, że od Nowego Roku kilkanaście podatków płaconych przez Polaków wzrośnie. Rządzący maja chyba Nas za kretynów, bo podwyżki ukrywają pod takimi nazwami jak opłaty czy daniny.

Miłościwie nas opodatkujący Mateusz Morawicki, przygotował nam na nowy rok podwyżki i nowe podatki. W czasie pandemicznego kryzysu gospodarczego wypadałoby nie podwyższać podatków, a je obniżać, ale nie w Polsce. Rząd zarządził szturm na zasobność naszych portfeli.

Od 1 stycznia obowiązuje nowy podatek od : sprzedaży detalicznej, podatek od tzw. małpek. Spółki komandytowe i część jawnych zapłacą CIT, na znaczeniu straci dotychczasowa ulga abolicyjna w PIT, wzrosną stawki podatku od mieszkań, domów i nieruchomości firmowych.

Najbardziej widoczny jest oczywiscie podatek cukrowy! Napoje zauważalnie poszły do góry, ale rząd bezczelnie mówi, że, ma to przynieść efekty prozdrowotne.

Już teraz eksperci rynku, twierdzą, że przedsiębiorców produkujących soki, czekają ciężkie czasu jak nie upadłość. Oczywiście najbardziej po tyłku dostaniemy My – konsumenci. Polska Federacja Producentów Żywności ostrzega, że to co widzimy w sklepach to dopiero początek. Zresztą podwyżki podatków widać na grafice poniżej. Ale pamiętajmy! Minister Kościński podatki głównie obniża…

Źródło: biznes.interia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *